Lech pogonił Jagę

Napisany przez Filip Czekała, z 21-03-2010 21:17


fot. Filip Czekała

W meczu 21. kolejki ekstraklasy Lech Poznań pokonał Jagiellonię Białystok 2:0. Mimo  rzęsistego deszczu padającego przez dłuższą część spotkania i fatalnego stanu murawy, kibice obejrzeli ciekawy mecz, w którym obie drużyny nie bały się atakować bramki rywala.

 

Niedzielne spotkanie miało ogromne znaczenie i dla Lecha i dla Jagiellonii – ewentualna porażka gospodarzy spowodowałaby, że krakowska Wisła odskoczyłaby poznaniakom na pięć punktów, z kolei dla gości każdy punkt może okazać się zbawienny w końcowym rozrachunku i pozwoli im uniknąć degradacji.

Już początek spotkania pokazał, że białostoczanie nie przyjechali do Poznania się bronić. W 6. minucie, po strzale Bruno, gospodarzy uratowała poprzeczka, a w kilku kolejnych sytuacjach Kolejorza uratował doskonale broniący Jasmin Burić. W 27. minucie kibice obejrzeli pierwsza bramkę - dośrodkowanie z prawej strony Tomasza Mikołajczaka świetnym uderzeniem głową wykończył Robert Lewandowski. Jest to już trzynaste trafienie tego zawodnika i znacznie przybliża go do sięgnięcia po tytuł króla strzelców (zajmujący drugie miejsce w tej klasyfikacji Tomasz Frankowski, Ilijan Micanski i Artur Sobiech strzelili pięć bramek mniej). W 34. minucie, po dośrodkowaniu Siergieja Kriwieca z rzutu rożnego, bliski podwyższenia rezultatu był Ivan Djurdjević, jednak piłka po jego strzale minimalnie minęła bramkę Sandomierskiego.

W drugiej połowie Jagiellonia zaatakowała jeszcze odważniej, co pozwoliło lechitom wyprowadzać groźne kontry. Po jednej z nich, w 63. minucie Lech wywalczył rzut rożny, a dośrodkowanie Stilicia wykończył Tomasz Mikołajczak, który dobił uderzenia Bartosza Bosackiego. Odpowiedź białostoczan była błyskawiczna – sam na sam z Buriciem wyszedł Tomasz Frankowski, jednak piłka po jego strzale przeleciała tuż obok słupka. Do końca spotkania, mimo wielu okazji z obu stron, wynik nie uległ już zmianie. 

Dwubramkowe prowadzenie wykorzystał trener Zieliński i dał szansę gry powracającemu po kontuzji Krzysztofowi Chrapkowi i debiutującemu w ekstraklasie Bartoszowi Bereszyńskiemu. Szczególnie gra Chrapka mogła się podobać – kilka razy popisał się swoją szybkością i gdyby nie brakowało mu skuteczności, dopisałby się na listę strzelców. 

 

Powiedzieli po meczu:

 

Michał Probierz, trener Jagiellonii: W takim spotkaniu jak dzisiaj decyduje indywidualność, w tym przypadku Roberta Lewandowskiego. Wydaje mi się, że jeszcze będzie o nim głośno w Europie. Jedna sytuacja w pierwszej połowie spowodowała, że w drugiej my musieliśmy wyjść z inicjatywą. Graliśmy dobrze, utrzymywaliśmy się przy piłce, staraliśmy stworzyć sobie sytuacje, postawiliśmy wszystko na jedną kartę i graliśmy pod koniec czterema zawodnikami w ataku, ale to Lech wykorzystał swoją okazję. Taka jest piłka.

 

Jacek Zieliński, trener Lecha: To było cięższe spotkanie niż w Bełchatowie. Gracze Jagiellonii naprawdę potrafią grać w piłkę i było to dziś widać. Wielkie słowa uznania dla zawodników, że na tym placu zagrali poprawnie. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była lekko niemrawa, przez co kilka razy Jasmin Burić popisał się swoimi umiejętnościami. Bramka Roberta trochę to uspokoiła, ale jeszcze ziarno niepokoju było. W drugiej połowie graliśmy zdecydowanie lepiej. Dobrze działały skrzydła, zaczęliśmy kontrować Jagiellonię, która się odkryła i postawiła wszystko na jedną kartę. To była woda na młyn dla nas. Mogłoby się skończyć wyżej, ale ja się cieszę z trzech punktów, bo był to dla nas bardzo ważny mecz.

 

Tomasz Frankowski, napastnik Jagiellonii: Murawa nie sprzyjała rozgrywaniu piłki a i Lech i my preferujemy ten styl gry. Przenosiliśmy ciężar gry na połowę Lecha, z tym że my uderzaliśmy obok lub w Buricia, a Lech celnie. Mimo otwartego spotkania, sędzia troszeczkę się dostroił. Sześć kartek dla Jagiellonii i dwie dla Lecha - to wydaje mi się trochę absurdalne.

 

Ivan Djurdjević, obrońca Lecha: Oto chodzi w piłce nożnej, że kto strzeli ten wygrywa. Na początku było trudno nam „wejść w mecz”, ale na szczęście zdobyliśmy bramkę i potem grało się łatwiej. Znowu na słowa pochwały zasłużył Burić. Wykorzystaliśmy nasze okazje i wygraliśmy mecz. W Wodzisławiu nie będzie Injacia i Lewandowskiego (obaj będą pauzować za kartki – przyp. red.), ale myślę, że mamy zawodników, którzy mogą ich zastąpić.


Komentarze użytkownika Zacytuj na swojej witrynie Drukuj Wyślij znajomemu Czytaj więcej
Lech pogonił Jagę
(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)