Napisany przez Piotr Kopciński,
z 28-06-2010 09:04
Kiedy instytucje sondażowe robiące badania dla TVN-u i Polsatu pomyliły się o ładnych parę procent ogłoszono wszem i wobec, że kłamią... respondenci.
I nie jest to opinia sfrustrowanych kandydatów tylko uczonych socjologów, którzy badaniem się zajmują. Kłamią i już! Tak się właśnie okazało. Bynajmniej nie stwierdzono, że metoda badawcza jest nieskuteczna. Co to, to nie! Albo, że wynik podrasowano zgodnie, z przyjętą przez wymienione media linią programową. Gdzieżby tam! To podstępni obywatele zapytywani przez telefon wprowadzili specjalistów w błąd. W dodatku nie pierwszy raz. Przecież poprzednie wybory prezydenckie mimo prognoz również przyniosły cud nad urną.
Cholera mnie bierze. Ledwo wrzesień się kończył, a w Lidlu już gwiazdorki z czekolady sprzedawali. W listopadzie pojawią się reklamy Coca-Coli z wielką ciężarówą i jeszcze większym Mikołajem z grubą dupą. To samo w lutym na walentynki. Trąbią o tym na okrągło, sprzedają czekolady z serduszkami, a w telewizji Kasia Cichopek będzie słodkim głosikiem nadawać o tym jak poznała się z Marcinem Hakielem i jaka to ich miłość nie łączy.
Ale do rzeczy – święta nam się komercjalizują. Zamiast być dniami niezwykłymi, stają się wielkim biznesem. Nawet 1 listopada już dawno przestał być dniem faktycznego umartwiania się nad zmarłymi.
Napisany przez Aleksandra Żychowska,
z 20-05-2009 14:32
Może faktycznie wyglądałoby lepiej na szkłach naszych telewizorów. Nie to, żeby impreza była zła – darmowe kiełbaski, chleb, tanie piwo, łono natury... i studencki klimat. Dodatkowo dla chętnych zawsze niezawodny twister i dmuchane boisko (bo studenci to duże dzieci). Były jednak dwa minusy – muzyka i temperatura. Dźwięki dobiegające ze sceny (o ile takowe dobiegały) powiedzmy, że nie powalały na kolana i...prawdopodobnie odstraszyły sporą część zainteresowanych, którzy drugiego dnia już się nie pojawili. Temperatura natomiast była w stanie wygonić nawet tych nieustraszonych. Pomogło jedynie odpowiednie przygotowanie – puchowe kamizelki i kurtki lub... inne dobra naszego doczesnego świata. W każdym razie z pewnością ci najwytrwalsi znakomicie sobie poradzili. Tym, którzy pozostali rozgrzewając atmosferę pod sceną, należą się wielkie gratulacje. Ogółem bez szału, ale żeby nie było: ideo! Tyś dobra sama w sobie jest!
Napisany przez Krzysztof Kochan,
z 12-05-2009 16:40
Siedząc wygodnie w fotelu, w niedzielne popołudnie, człowiek nigdy nie może być pewien, że nic mu nie grozi. W takiej właśnie sytuacji omal nie zostałem zabity. Śmierć na skutek braku tchu była już tuż, tuż... Na szczęście w porę przestałem się śmiać i wstałem z podłogi. Ale od tego czasu już nigdy i nigdzie nie będę się czuł bezpieczny. Prawie mnie zabili, a chcieli mi przecież podarować nowiutkie BMW...
Napisany przez Aleksandra Dmitrzak,
z 26-03-2009 18:26
- Ty widzisz we mnie coś, nie ma ideałów. A miłość ślepa jest - śpiewa Artur Rojek z Myslovitz. Tak moje drogie, moi drodzy, kochamy brzydali i o tej miłości z pewnością nie można powiedzieć, że jest „powierzchowna”…
- Achilles ma tylko pietę. Ja mam całe ciało Achillesa - tak o sobie mówi Woody Allen. Niskiego wzrostu, rachityczne i 74-letnie dziś ciało nie przypomina jednak homeryckiego półboga. Ale nie przeszkadza to kobietom, nawet tym z hollywoodzkiego parnasu, ścigać się o jego względy. Reżyser miewa muzy…. tak jak Woody Allen kobiety.Żonaty trzykrotnie z Harlene Rosen, Louisse Lasser oraz adoptowaną córką swojej partnerki Mii Farrow - Soon-Yi Previn. Nie jest też tajemnicą że „natchnieniem” reżysera i aktora w jednym, były także Diane Keaton, Dianne West czy Judy Davis. Pełnokrwiste, niejedno wymiarowe kobiety są ozdobą jego filmów. Wspomniana już Mia Farrow w „Złotych czasach radia”, Mira Sorvino w„Jej wysokość Afrodyta” Winona Ryder, Charlize Theron w „ Celebrity” to tylko niektóre aktorki, które Allen zaprosił do współpracy. Osobowość i specyfika humoru sprawiają, że panie zgadzają się chętnie… do współpracy oczywiście.